Podczas pobytu w Szwecji ignorowała wszystkie połączenia i wiadomości od siostry chcąc mieć chwilę spokoju, a przy okazji zyskać czas na zastanowienie się jak wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Wiedziała, że Allison już na początku by jej nie uwierzyła, ale po słowach Justina graniczyło to wręcz z cudem.
Dopiero na lotnisku w Niemczech odczytała wiadomości i zaklęła w duchu widząc ich treść. Nie spodziewała się, że Hayley będzie na tyle zdesperowana żeby dowiedzieć się co łączy ją z piosenkarzem, że postanowi przyjechać na jego najbliższy koncert by z nimi porozmawiać. Pocieszyła ją jedynie informacja, że nikt z Królewskich o tym nie wie.
W drodze do hotelu analizowała jakie tory może przybrać konfrontacja. Miała tylko nadzieję, że Kanadyjczyk nie będzie zachowywać się jakby byli parą, bo będzie jej trudno przekonań młodszą Macmillan, że to nie jest prawda. Rozmawiała z nim na ten temat i powiedział, że postara się, ale niczego nie może obiecać. Tyle musiało jej wystarczyć.
Siedząc w swoim pokoju, zadzwoniła do Allison, by podać jej dokładny adres żeby dziewczyna mogła już przyjechać. W tym czasie wzięła szybki prysznic oraz przebrała się w czyste ciuchy. Krążyła po pomieszczeniu nie mogąc znaleźć sobie miejsca ze zdenerwowania. Nie potrafiła zapanować nad emocjami, które w niej buzowały, a świadomość, że Justin będzie uczestniczył w tej rozmowie, nie pomagała jej, a pchała w jeszcze większy rozstrój.
Słysząc pukanie do drzwi, poszła je otworzyć, po czym wpuściła swoją siostrę do środka. Uważnie ją obserwowała i musiała stwierdzić, że ciąża jej służy gdyż wygląda kwitnąco. Po chwili rzuciły się sobie w ramiona i zaczęły ściskać, zapominając ile w ostatnim czasie się wydarzyło i dlaczego znalazły się w Niemczech. Siadając na łóżku zdały sobie sprawę, że nadszedł czas na szczerość w ich relacjach.
- Megs. Możesz mi powiedzieć dlaczego chciałaś skoczyć z tego przeklętego mostu w Los Angeles?
- Po prostu w tak krótkim czasie to wszystko z Sergio i Pilar. Tego było za dużo. Wszystko mnie przytłaczało, ale już jest lepiej.
- Niech zgadnę. Justin się tym zajął?
- Allison. Nie przeginaj. Zajął się, ale w inny sposób niż myśli twoja pokręcona wyobraźnia.
- To mi wytłumacz. Chętnie posłucham.
- Tyle się dzieje, że nie mam czasu o tym myśleć. Jeszcze wczoraj byłam w Szwecji, a dzisiaj jestem w Niemczech. Za cztery dni będę już w innym miejscu. Nie mam czasu myśleć o nim. Skupiam się na tym, żeby przez ten krótki czas zobaczyć trochę miasta i cieszyć się tym. Przy okazji widząc jaki Justin ma wpływ na swoich fanów i to jaki wraca szczęśliwy kiedy ma okazje chociaż chwilę z nimi porozmawiać. To przywraca mi wiarę, że nie każdy facet to skończony dupek zapatrzony w siebie.
- Czyli jesteście razem?
- Nie jesteśmy. Wiem, że może wydawać się inaczej, ale tak nie jest. Poznajemy się i cieszymy, że żadne z Nas nie jest samo i ma do kogo się odezwać. Oboje wiele przeszliśmy, były to wyboiste drogi, ale jest dobrze. Justin już jest na prostej drodze, a ja widzę ją z ostatnich zakrętów. Co czas przyniesie, nie wiem. Na razie jesteśmy na etapie poznawania. Może coś z tego będzie, a może wrócimy do swoich światów. Nigdy nic nie wiadomo, ale za wcześnie na deklaracje.
- Ale tak szczerze. Czujesz coś do niego? Tylko nie wykręcaj się. Mów jak jest.
- Sama nie wiem. Każdy jego dotyk sprawia, że przechodzą mnie dreszcze. Ramos nigdy tego nie sprawił, ale z drugiej strony prawie wcale go nie znam.
- Bo Sergio znałaś idealnie zanim zostaliście parą.
- Właśnie o to chodzi. Też go nie znałam i zobacz jak na tym wyszłam.
- Nie najgorzej przecież. Justin Drew pieprzona perfekcja Bieber niósł Cię do łóżka. Dzieliłaś z nim łóżko.Widujesz go codziennie. Masz okazję poznać go. Prawdziwego, a nie to co kreują media. Czego ty chcesz więcej?
- Żeby lepiej go poznać zanim podejmę jakąkolwiek decyzję. Już raz żyłam w świetle fleszy, ale nie tak mocnych. Słabo sobie z tym radziłam. Ile razy musiałam uciekać robiąc zwykłe zakupy i potem godzinami zastanawiałam się jak to możliwe, że mnie wytropili, bo tak się starałam ich zgubić.
- Ale teraz nie byłabyś sama. Sergio był idiotą, który nie przejmował się tym. Jestem przekonana, że Justin jest inny. Przecież wiesz to.
- Co wiem?
- Chroni Cię wariatko. Jakoś nie widziałam ani jednego artykułu na temat tajemniczej dziewczyny, która z nim podróżuje, a latasz z nim od tego dnia kiedy Cię uratował. Prawda?
- No tak. Ale wiesz, że to niczego nie zmienia.
- Zmienia wiele Megs. On jest inny. Nie porównuj ich do siebie, bo to nie ma sensu.
Chciała jej odpowiedzieć, ale usłyszała pukanie do drzwi, które zwiastowało wizytę Kanadyjczyka. Miała nadzieję, że nie odwali jakiegoś numeru, bo udało jej się przekonać siostrę, że nie jest z nim w związku, a znając jego szalone pomysły, zaraz cały jej trud może pójść na marne. Wstała by wpuścić go do środka, ale gdy przekroczył próg zatrzymała go i poprosiła szeptem by nie zrobił nic głupiego. Zaprowadziła go do Allison i przedstawiła ich sobie z nadzieją, że na wstępie Justin nie palnie, że jest jej chłopakiem, ale mogła odetchnąć z ulgą.
- Nie wiedziałem, że Megs mówi o mnie Justin Drew pieprzona perfekcja Bieber.
- Widocznie wielu rzeczy o niej nie wiesz.
- Kochanie. Dużo jeszcze przede mną ukrywasz? - zapytał się sadzając sobie starszą Macmillan na kolanach.
- Megs. Dlaczego kłamałaś mówiąc, że nie jesteście razem?
- Nie wiń jej. Jeszcze nie może się przyzwyczaić, że ktoś o Nas wie. Jesteś pierwszą osoba. Nawet nikt z ekipy nie wie. Staramy się kryć jak możemy, więc to pewnie dlatego. Nieświadomy automatyzm.
- Czyli gdybym wtedy nie rozmawiała z Megan, dalej nikt by o Was nie wiedział?
- Dokładnie. Przede wszystkim chcemy mieć spokój, a poza tym nie chcę żeby Meg była szykanowana przez moje fanki. Każdy dowie się w odpowiednim czasie. Prawda Skarbie?
- Jasne. - warknęła spoglądając na nich jak na bandę wariatów. Zachowywali się jakby wcale jej tutaj nie było.
- Kochanie. Wiesz, że jesteś urocza jak się tak denerwujesz? Wcale nie wyglądasz na zdenerwowaną, bo jesteś za bardzo urocza. Do tego stopnia, że to powinno być karalne. - powiedział po czym jak gdyby nigdy nic pocałował ją. Odwzajemniła pocałunek, ale gdy zdała sobie z tego sprawę, odsunęła się od niego.
- Wyjdźcie. Chcę zostać sama. Proszę.
- Megan. Nie pozbędziesz się mnie tak szybko. Leciałam do Los Angeles żeby się z Tobą zobaczyć, teraz jestem w Niemczech.
- Nie prosiłam o to. Dajcie mi po prostu spokój albo mogę Wam obiecać, że coś sobie zrobię. Chcę chwili spokoju. Od Was i tego, że zachowujecie się jakby wcale mnie nie było kiedy mówicie o mnie. Dlatego wyjdźcie i gadajcie sobie o mnie. Wtedy nie musicie udawać, że mnie nie ma wśród Was.
- Megs...
- Oh nie mów tak do mnie Bieber. Skoro nie potraficie wyjść z mojego pokoju to ja to zrobię. Życzę miłej rozmowy na mój temat. Nie zapomnijcie powspominać jak próbowałam się zabić i jak zareagowałam kiedy dowiedziałam się, że już nie jestem w ciąży. Uśmiejecie się po prostu. - stwierdziła wychodząc i trzaskając drzwiami.
☯☯☯
Spacerowała po mieście chcąc nabrać dystansu do tego co stało się w jej pokoju. Nie poznawała już siebie. Nie panowała nad własnym życiem i to ją przerażało. Gubiła się w swoich myślach, bo sama już nie wiedziała co łączy ją z Kanadyjczykiem.
Zachowywali się jak przyjaciele, ale zaprzeczały temu ich wszystkie pocałunki, które przyprawiały ją o zawroty głowy. Jego jedno spojrzenie działało na nią bardziej niż tysiąc słów. Z każdym dniem uzależniała się od niego bardziej i bardziej, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Wysiadając na swoim piętrze zauważyła, że ktoś siedzi pod drzwiami jej pokoju. Zbliżając się odkryła, że to Justin. Chciała zawrócić, ale zdążył ją ujrzeć i zerwał się na równe nogi, a chwilę później już stał obok niej. Ostrożnie ujął jej dłoń oraz spojrzał jej w oczy.
- Przepraszam. Wiem, że przesadziłem, ale nie martw się. Wytłumaczyłem wszystko Twojej siostrze. Wie, że nie jesteśmy razem. Powiedziałem, że chcieliśmy ją wkręcić. Wydaje mi się, że uwierzyła.
- Wiesz, że jedno przepraszam nie wystarczy? Mieszasz mi w głowie. Raz zachowujemy się jak przyjaciele, śmiejemy się i rozmawiamy bez skrępowania, a potem całujemy się i już nie wiem co myśleć.
- Megan. Ja nie wiedziałem.
- Wiem, że nie wiedziałeś, bo sama tego nie wiedziałam do dzisiaj. Dopiero teraz do mnie dotarło jak bardzo nasza relacja jest pokręcona. Jesteśmy przyjaciółmi, a są momenty, że zachowujemy się jak para, bo przyjaciele nie całują się tak jak my. Dlatego proszę Cię, nie utrudniaj mi ogarnięcia tego wszystkiego i nie całuj mnie, bo owszem, odwzajemniam, ale potem czuję się jakby w mojej głowie przeszła seria tornad. Chciałabym ułożyć sobie wszystko do twojego ostatniego koncertu przed przerwą, a dużo czasu już mi nie zostało. Wiesz o tym, więc proszę Cię, żebyś chociaż raz mnie posłuchał.
- A mogę Cię chociaż przytulić?
- Przytulić możesz. -powiedziała i uśmiechnęła się, by chwilę później poczuć silne ramiona chłopaka obejmujące ją w talii.
Zachowywali się jak przyjaciele, ale zaprzeczały temu ich wszystkie pocałunki, które przyprawiały ją o zawroty głowy. Jego jedno spojrzenie działało na nią bardziej niż tysiąc słów. Z każdym dniem uzależniała się od niego bardziej i bardziej, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Wysiadając na swoim piętrze zauważyła, że ktoś siedzi pod drzwiami jej pokoju. Zbliżając się odkryła, że to Justin. Chciała zawrócić, ale zdążył ją ujrzeć i zerwał się na równe nogi, a chwilę później już stał obok niej. Ostrożnie ujął jej dłoń oraz spojrzał jej w oczy.
- Przepraszam. Wiem, że przesadziłem, ale nie martw się. Wytłumaczyłem wszystko Twojej siostrze. Wie, że nie jesteśmy razem. Powiedziałem, że chcieliśmy ją wkręcić. Wydaje mi się, że uwierzyła.
- Wiesz, że jedno przepraszam nie wystarczy? Mieszasz mi w głowie. Raz zachowujemy się jak przyjaciele, śmiejemy się i rozmawiamy bez skrępowania, a potem całujemy się i już nie wiem co myśleć.
- Megan. Ja nie wiedziałem.
- Wiem, że nie wiedziałeś, bo sama tego nie wiedziałam do dzisiaj. Dopiero teraz do mnie dotarło jak bardzo nasza relacja jest pokręcona. Jesteśmy przyjaciółmi, a są momenty, że zachowujemy się jak para, bo przyjaciele nie całują się tak jak my. Dlatego proszę Cię, nie utrudniaj mi ogarnięcia tego wszystkiego i nie całuj mnie, bo owszem, odwzajemniam, ale potem czuję się jakby w mojej głowie przeszła seria tornad. Chciałabym ułożyć sobie wszystko do twojego ostatniego koncertu przed przerwą, a dużo czasu już mi nie zostało. Wiesz o tym, więc proszę Cię, żebyś chociaż raz mnie posłuchał.
- A mogę Cię chociaż przytulić?
- Przytulić możesz. -powiedziała i uśmiechnęła się, by chwilę później poczuć silne ramiona chłopaka obejmujące ją w talii.