Powrót ze Stanów do Europy, gdzie miała zakończyć się obecna część trasy koncertowej Justina, była dla niej dość męcząca, bo przypłaciła ją jet lagiem i była pod wrażeniem, że jego to nie spotkało. Widocznie był przyzwyczajony do nagłych zmian stref czasowych, w przeciwieństwie do niej.
Zauważyła też, że europejskie Beliebers są bardziej zdeterminowane by zobaczyć swojego idola. Podejrzewała, że duży wpływ na to ma świadomość, że chłopak nie mieszka w żadnym z europejskich miast i nie mają okazji spotkać go w przerwie między trasami. Podziwiała je, że potrafią stać pod hotelem do późnych godzin żeby chociaż ujrzeć go przez okno z nadzieją, że może do nich zejdzie i wielokrotnie namawiała go by chociaż na chwilę pojawił się na dole. Obserwowała wtedy zachwyt fanek, które miały okazje zobaczyć go z bliska, a przy okazji widziała jak bardzo jest szczęśliwy utrzymując z nimi bliski kontakt.
Siedziała w jego pokoju i czekała aż Kanadyjczyk wróci, bo dopiero wtedy będzie mogła udać się do swojego, gdyż zapomniał karty kiedy wychodził by spotkać się z fanami. W tym czasie sprawdziła swoje media społecznościowe i lekko się przeraziła widząc zdjęcie swojej siostry na lotnisku w Madrycie. Znając jej zamiary, pewnie leciała do Los Angeles by ją zobaczyć, a przecież była Szwecji. Nie przewidziała, że Allison będzie chciała ją odwiedzić, a teraz będzie musiała wymyślić jakąś dobrą wymówkę dlaczego nie powiedziała jej, że nie ma jej już w Stanach, a jest w Europie i dlaczego akurat w Szwecji.
Usłyszała pukanie do drzwi więc poszła otworzyć i tak jak podejrzewała, stał w nich chłopak uśmiechnięty od ucha do ucha. Wszedł do środka ciągnąc za sobą jej walizki co wywołało u niej lekki szok i niedowierzanie jakim cudem dostał się do jej pokoju. Spojrzała na niego pytającym wzrokiem licząc, że zrozumie o co jej chodzi.
- Przez pomyłkę wziąłem Twoją kartę. A jak teraz wracałem okazało się, że na Twoim piętrze wykryli czad czy coś i zarządzili ewakuację więc dzisiaj jesteś skazana na mnie, bo reszta pokoi jest zajęta albo niedostępna przez ten problem.
- Czemu myślę, że jakimś dziwnym trafem to ukartowałeś?
- Ja tu dbam o Twoje bezpieczeństwo, a ty mnie tak oskarżasz. Wiesz co...
- Po prostu wydaje mi się to strasznie podejrzane i tyle.
- To niech przestanie. Jak chcesz możesz to sobie sprawdzić.
- Dobra. Wierzę Ci. Zadowolony?
- Bardzo. - powiedział uśmiechając się.
Słuchanie Justina, który z taką pasją opowiada o Beliebers to coś czego może słuchać godzinami. Wspierały go w trudnych momentach, a on dał im nadzieję, że będzie lepiej. Zdawała sobie sprawę, że muzyka, którą tworzy nie jednej osobie uratowała życie, a sam był przykładem, że nawet z największego dna można się odbić i znów być szczęśliwym.
☯☯☯
Kanadyjczyk już spał, a ona mentalnie przygotowywała się na telefon od siostry, która lada chwila może zadzwonić i oczekiwać wyjaśnień. Usiadła na podłodze przy oknie, opierając się o nie plecami i trzymała telefon w dłoniach żeby jak najszybciej odebrać, by nie obudzić chłopaka. Gdy młodsza Macmillan zaczęła dzwonić, momentalnie się połączyła by dzwonek nie mógł się rozlec.
- Możesz mi do cholery powiedzieć gdzie jesteś?
- Po pierwsze, nie denerwuj się, bo to nie jest dobre dla Twojego dziecka. Po drugie jestem w Szwecji jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć.
- Co ty robisz w Szwecji?
- Aktualnie siedzę na podłodze jak widzisz. Poza tym wiesz, że zawsze chciałam zwiedzić ten kraj i właśnie to robię.
- Nie mogłaś mi powiedzieć?!
- Nie wiedziałam, że będziesz chciała mnie odwiedzić i nie krzycz na mnie.
- Ty mi lepiej powiedź od jak dawna nie ma Cię w Los Angeles.
- Nie liczę jakoś, bo nie przykładałam do tego wagi.
- To sobie teraz policz.
- Każesz mi liczyć ile nie ma mnie w Stanach? Po co Ci to?
- Bo ciekawi mnie jak długo jesteś w Europie i nikomu o tym nie powiedziałaś.
- No już trochę jestem, ale co z tego? Na razie nie mam w planach zawitać do Madrytu, a gdybyś wiedziała, że jestem na tym samym kontynencie, zaraz reszta by wiedziała, a nadal potrzebuję czasu żeby wszystko sobie ułożyć.
- Ale nie masz już myśli samobójczych?
- Nie mam. Nie musisz się bać, że chcę się utopić albo skoczyć z klifu z nadzieją, że nie przeżyję.
- Nawet sobie nie żartuj! To nie jest temat do żartów!
- Allison. Opanuj się. Nie krzycz. I zrozum, że nie mam już myśli samobójczych. Jasne?
- Okay, ale tylko pomyśl o tym, a znajdę Cię i tak Ci nakopię, że od razu przestaniesz mieć jakiekolwiek myśli.
- Dobrze mamo.
- Nie mów do mnie mamo!
- Megan. Wracaj do łóżka. - usłyszała zaspany głos Justina i spojrzała nad telefon. Leżał i obserwował ją uważnie.
- Zaraz. Skończę tylko rozmawiać.
- Megan! Mów mi kto to! Masz kogoś i własnej siostrze nie powiedziałaś?!
- Megs. Nie każ mi iść po Ciebie. - stwierdził chłopak siadając na łóżku.
- Moment. Dwie minuty i kończę.
- Nie waż się teraz kończyć! Nie ominie Cię ta rozmowa. Tylko spróbuj mnie rozłączyć. Chcę wiedzieć co tam się dzieje.
- Uspokój się. Nie możesz się denerwować. Pamiętaj o tym.
Widziała jak Kanadyjczyk wstaje i idzie w jej kierunku przez co przygryzła wargę nie wiedząc co ma zrobić. Rozłączyć się zanim Allison go zobaczy czy jeszcze chwilę porozmawiać z siostrą i spróbować jej wytłumaczyć, że nie jest z nikim. Ostatecznie zdecydowała, że postara się jakoś przemówić do resztek rozumu swojej siostry.
- Nie mów mi, że mam być spokojna, jak ukrywałaś, że spotykasz się z kimś.
- Alli. To jest bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje. - powiedziała, a chwilę później blondyn trzymał ją na rękach.
- Nie chciałaś po dobroci to sam Cię zaniosę do łóżka i nie próbuj się ze mną kłócić.
- Justin! Postaw mnie na ziemi do cholery!
- Chcesz mi powiedzieć, że jesteś z Justinem Drew pieprzoną perfekcją Bieberem i nic mi nie powiedziałaś?!
- Bo to tajemnica. Chętnie porozmawiałbym dłużej, ale jest późno i musimy iść spać. - stwierdził i najzwyczajniej w świecie je rozłączył, po czym położył się razem z Megan, która patrzyła na niego jak na kosmitę.
- Teraz to dopiero nie da mi żyć. Od rana będzie wydzwaniać żeby wszystkiego się dowiedzieć.
- Chętnie sobie z nią porozmawiam. Wydaje się miła.
- Już Ci dam z nią porozmawiać. Żebyś się nie zdziwił. Jeszcze jej powiesz, że nie tylko jesteśmy razem, ale jesteśmy zaręczeni, a za dwa miesiące ślub. Po moim trupie z nią porozmawiasz.
- Wiesz, że jesteś urocza jak się złościsz? Tak słodko marszczysz nosek i myślisz, że wyglądasz groźnie, a jesteś jeszcze bardziej urocza.
- Justin!
- Co Justin. Mówię prawdę. Wyglądasz w takich momentach strasznie uroczo. Są też momenty kiedy jesteś kochana, ale jednak moje ulubione są kiedy wyglądasz seksownie.
- Nie kończ. Nie chcę tego wiedzieć.
- Jesteś kochana kiedy mówisz żebym chociaż na chwilę zszedł do swoich fanów, bo dla nich to bardzo wiele znaczy, a jesteś seksowna kiedy jesteś ubrana w moje ciuchy albo kiedy przygryzasz wargę myśląc nad czymś.
- Nie chciałeś przypadkiem iść spać?
- Nie zmieniaj tematu.
- Nie zmieniam. Przecież sam wołałeś mnie do łóżka. Dlatego ja idę spać, a ty rób co chcesz. Dobranoc. - powiedziała i odwróciła się do niego plecami.
- I tak wiem, że zmieniłaś temat, ale niech Ci będzie. Dobranoc.
Odwrócił ją w swoją stronę i przytulił uśmiechając się przy tym. Gdy chciała odsunąć się nieznacznie, mocniej objął ją w pasie tym samym dając do zrozumienia, że nie wygra z nim w tej kwestii. Pokręciła głową nie wierząc, że zgadza się na to, po czym ułożyła się wygodnie i zasnęła w jego ramionach.
- Możesz mi do cholery powiedzieć gdzie jesteś?
- Po pierwsze, nie denerwuj się, bo to nie jest dobre dla Twojego dziecka. Po drugie jestem w Szwecji jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć.
- Co ty robisz w Szwecji?
- Aktualnie siedzę na podłodze jak widzisz. Poza tym wiesz, że zawsze chciałam zwiedzić ten kraj i właśnie to robię.
- Nie mogłaś mi powiedzieć?!
- Nie wiedziałam, że będziesz chciała mnie odwiedzić i nie krzycz na mnie.
- Ty mi lepiej powiedź od jak dawna nie ma Cię w Los Angeles.
- Nie liczę jakoś, bo nie przykładałam do tego wagi.
- To sobie teraz policz.
- Każesz mi liczyć ile nie ma mnie w Stanach? Po co Ci to?
- Bo ciekawi mnie jak długo jesteś w Europie i nikomu o tym nie powiedziałaś.
- No już trochę jestem, ale co z tego? Na razie nie mam w planach zawitać do Madrytu, a gdybyś wiedziała, że jestem na tym samym kontynencie, zaraz reszta by wiedziała, a nadal potrzebuję czasu żeby wszystko sobie ułożyć.
- Ale nie masz już myśli samobójczych?
- Nie mam. Nie musisz się bać, że chcę się utopić albo skoczyć z klifu z nadzieją, że nie przeżyję.
- Nawet sobie nie żartuj! To nie jest temat do żartów!
- Allison. Opanuj się. Nie krzycz. I zrozum, że nie mam już myśli samobójczych. Jasne?
- Okay, ale tylko pomyśl o tym, a znajdę Cię i tak Ci nakopię, że od razu przestaniesz mieć jakiekolwiek myśli.
- Dobrze mamo.
- Nie mów do mnie mamo!
- Megan. Wracaj do łóżka. - usłyszała zaspany głos Justina i spojrzała nad telefon. Leżał i obserwował ją uważnie.
- Zaraz. Skończę tylko rozmawiać.
- Megan! Mów mi kto to! Masz kogoś i własnej siostrze nie powiedziałaś?!
- Megs. Nie każ mi iść po Ciebie. - stwierdził chłopak siadając na łóżku.
- Moment. Dwie minuty i kończę.
- Nie waż się teraz kończyć! Nie ominie Cię ta rozmowa. Tylko spróbuj mnie rozłączyć. Chcę wiedzieć co tam się dzieje.
- Uspokój się. Nie możesz się denerwować. Pamiętaj o tym.
Widziała jak Kanadyjczyk wstaje i idzie w jej kierunku przez co przygryzła wargę nie wiedząc co ma zrobić. Rozłączyć się zanim Allison go zobaczy czy jeszcze chwilę porozmawiać z siostrą i spróbować jej wytłumaczyć, że nie jest z nikim. Ostatecznie zdecydowała, że postara się jakoś przemówić do resztek rozumu swojej siostry.
- Nie mów mi, że mam być spokojna, jak ukrywałaś, że spotykasz się z kimś.
- Alli. To jest bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje. - powiedziała, a chwilę później blondyn trzymał ją na rękach.
- Nie chciałaś po dobroci to sam Cię zaniosę do łóżka i nie próbuj się ze mną kłócić.
- Justin! Postaw mnie na ziemi do cholery!
- Chcesz mi powiedzieć, że jesteś z Justinem Drew pieprzoną perfekcją Bieberem i nic mi nie powiedziałaś?!
- Bo to tajemnica. Chętnie porozmawiałbym dłużej, ale jest późno i musimy iść spać. - stwierdził i najzwyczajniej w świecie je rozłączył, po czym położył się razem z Megan, która patrzyła na niego jak na kosmitę.
- Teraz to dopiero nie da mi żyć. Od rana będzie wydzwaniać żeby wszystkiego się dowiedzieć.
- Chętnie sobie z nią porozmawiam. Wydaje się miła.
- Już Ci dam z nią porozmawiać. Żebyś się nie zdziwił. Jeszcze jej powiesz, że nie tylko jesteśmy razem, ale jesteśmy zaręczeni, a za dwa miesiące ślub. Po moim trupie z nią porozmawiasz.
- Wiesz, że jesteś urocza jak się złościsz? Tak słodko marszczysz nosek i myślisz, że wyglądasz groźnie, a jesteś jeszcze bardziej urocza.
- Justin!
- Co Justin. Mówię prawdę. Wyglądasz w takich momentach strasznie uroczo. Są też momenty kiedy jesteś kochana, ale jednak moje ulubione są kiedy wyglądasz seksownie.
- Nie kończ. Nie chcę tego wiedzieć.
- Jesteś kochana kiedy mówisz żebym chociaż na chwilę zszedł do swoich fanów, bo dla nich to bardzo wiele znaczy, a jesteś seksowna kiedy jesteś ubrana w moje ciuchy albo kiedy przygryzasz wargę myśląc nad czymś.
- Nie chciałeś przypadkiem iść spać?
- Nie zmieniaj tematu.
- Nie zmieniam. Przecież sam wołałeś mnie do łóżka. Dlatego ja idę spać, a ty rób co chcesz. Dobranoc. - powiedziała i odwróciła się do niego plecami.
- I tak wiem, że zmieniłaś temat, ale niech Ci będzie. Dobranoc.
Odwrócił ją w swoją stronę i przytulił uśmiechając się przy tym. Gdy chciała odsunąć się nieznacznie, mocniej objął ją w pasie tym samym dając do zrozumienia, że nie wygra z nim w tej kwestii. Pokręciła głową nie wierząc, że zgadza się na to, po czym ułożyła się wygodnie i zasnęła w jego ramionach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz