wtorek, 10 stycznia 2017

11. El Derbi Madrileño

Megan

  Derby Madrytu to jedno ze spotkań, na które fani ligi hiszpańskiej czekają miesiącami, bardziej elektryzujące jest tylko El Clásico. Zazwyczaj oglądała spotkania Królewskich jako partnerka piłkarza, a zarazem członek sztabu. Dzisiaj była przyjaciółką większości i solenizantką, która może więcej niż zazwyczaj. Miała być ich sekretną bronią do pokonania Atlético Madrid. Obie drużyny nie raz rozłożyła na czynniki pierwsze. Florentino Pérez, którego była ulubienicą pozwolił jej wcielić się w rolę trenera i to ona podejmowała wszystkie decyzje chociaż oficjalnie był za to odpowiedzialny Zidane.
  Czując odpowiedzialność spoczywającą na niej, jeszcze raz przeanalizowała sytuację personalną przeciwnika i do ostatniej chwili była przy ławce trenerskiej w razie gdyby Simeone zmienił skład. Jednak tak jak przeczuwała, wystawił swoich najlepszych zawodników od pierwszej minuty. Gospodarze pod wodzą jednodniowego trenera mieli obraną inną strategię. Na ławce posadzili dwa jokery w postaci Griezmanna i Moraty.
  Taktyka była prosta. Mieli wejść w drugiej połowie gdy przeciwnik będzie już zmęczony i będzie chciał dowieść wynik do końca. Wtedy wypuszczą dwie armaty i pokażą im, że nie warto ładować wszystkiego na pierwszy ogień.
  Jako jedyna w loży VIP nie potrafiła usiedzieć w miejscu przez co połowa partnerek zawodników miała jej dosyć, ale po części rozumiały ją. Same denerwowały się zanim Real nie otworzył wyniku spotkania w 20. minucie. Zdobywcą gola był Kroos, któremu asystował Bale. Gdy Niemiec cieszył się z gola, uniósł koszulkę meczową pod którą miał inną, zapewne z jakimś przekazem. Chwilę później na jednym z telebimów została ona pokazana. Zadedykował go Megan, która myślała, że to żart. Przecież powinien ofiarować go swojej żonie lub dzieciom, a nie jej.
  Spojrzała na żonę Toniego, a ta uśmiechnęła się do niej. Widać wiedziała o planach swojego męża, a nawet akceptowała to. Była zdziwiona, ale i wdzięczna za to co wszyscy dla niej zrobili w jej dwudzieste trzecie urodziny , bo to więcej niż oczekiwała.
  W 45. minucie spotkania gola na 2:0 strzelił Ronaldo, który również zadedykował swoje trafienie dzisiejszej solenizantce. Zaczynała podejrzewać, że zmówili się przed spotkaniem z tymi bramkami, nie mniej była szczęśliwa, że tyle znaczy dla nich.
  W drugiej połowie Atlético słabło i 60. minucie na boisku pojawiła się była gwiazda przyjezdnych, Antoine Griezmann, zastępując Karima oraz Álvaro Morata, który wszedł na miejsce Isco. Wtedy Allison wyraźnie się ożywiła co lekko zaskoczyło starszą Macmillan.
  Wszystko zrozumiała dopiero gdy narzeczony jej siostry ustalił wynik na 3:0 w 88. minucie po dośrodkowaniu Moraty. Francuz zgarnął piłkę, którą wsadził sobie pod koszulkę by emitowała brzuszek ciążowy i zaczął ssać kciuk drugą ręką wskazując sektor VIP.
  Nie mogła uwierzyć, że jej własna siostra ukrywała przed nią, że jest w ciąży, ale z drugiej strony nie mogła wymarzyć sobie lepszego prezentu na urodziny niż wiadomość, że zostanie ciocią. Usiadła obok i zaczęła wypytywać o wszystko chcąc być na bieżąco z informacjami. Jednak nie dane im było długo rozmawiać, bo po chwili zostały porwane w wir radosnych krzyków oznajmiających koniec spotkania.
  Razem z WAGs zeszła na dół by móc cieszyć się z zawodnikami. Gdy tylko Ci wariaci ją zobaczyli, porwali ją z kobiecego grona by w pobliżu ławki trenerskiej podrzucać ją jakby dzięki niej wygrali wszystkie tytuły świata, ale nie było to teraz istotne, przynajmniej dla niej. Łapczywie korzystała z każdego momentu w ich towarzystwie by mieć co wspominać wiedząc, że nie prędko będzie im dane się zobaczyć..
  Gdy postawili ją na murawie, nie spostrzegła, że obok znajdują się partnerki zawodników, a wszyscy ją otoczyli. Chwilę później z ust zebranych usłyszała najgorsze sto lat jakie świat słyszał, a mimo to wzruszyła się, bo wiedziała, że zrobili to dla niej, chociaż niektórzy stronią od śpiewania. Potem została pochłonięta grupowym uściskiem i poczuła taki ogrom miłości, że najchętniej zostałaby na zawsze w tym mieście, ale zdawała sobie sprawę, że nie prędko pojawi się w Madrycie, bo najpierw musi uporać się z przeszłością.
 - Zdajemy sobie sprawę, że pewnie na dniach wyjedziesz, ale chcemy, żebyś wiedziała, że zawsze jesteś mile widziana tutaj w Madrycie, ale także w naszych domach czy to w Niemczech, Walii czy gdziekolwiek gdzie zamieszkamy. Bez względu na to co nawywijasz w Anglii, zawsze i o każdej porze dnia i nocy możesz dzwonić do Nas, a wysłuchamy Cię, bo od tego jest rodzina. Jesteśmy Ci coś winni w końcu, skoro tyle z Nami wytrzymałaś i jeszcze nie oszalałaś. I masz się odzywać, bo jak nie, to polecimy do tego Twojego Londynu i będziemy tam siedzieć póki nie znudzi się nam słuchanie Twoich błagań o przebaczenie. - powiedział Toni, który widocznie mianował siebie na mówcę.
 - Nawet nie wiecie ile to wszystko dla mnie znaczy. Te kilka dni pokazało mi, że mam najcudowniejszych przyjaciół, na których mogę zawsze liczyć i nigdy mnie nie zawiodą. Ale nic nie przebije tej przemowy. Trafiła nawet do mojego serca z lodu jak to kiedyś stwierdził Karim, bo byłam odporna na jego wysublimowany podryw. - stwierdziła śmiejąc się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz