Megan
Odebrały swoje walizki i ruszyły do wyjścia śmiejąc się, bo omal nie zabrały walizki starszego małżeństwa. Wsiadły do taksówki, a Megan podała adres by kierowca mógł zabrać je do jej rodzinnego domu. Po drodze zastanawiały się w co powinna ubrać się siostra piłkarza na koncert biorąc pod uwagę temperatury panujące w Portugalii.
Dzięki obecności Maud unikła monologu rodziców na temat nieudanego związku z obrońcą Królewskich. Zaprowadziła dziewczynę do pokoju, który miała zająć po czym zeszły na dół by wziąć coś do jedzenia. Postawiły na kanapki gdyż były najszybszym rozwiązaniem. Po zjedzeniu poszły do ogrodu gdzie siedząc przy basenie dyskutowały czy lepiej pojechać pod arenę taksówką czy samochodem. Macmillan upierała się, że wygodniejsze będzie auto, w końcu nie będą musiały czekać po koncercie aż ktoś przyjedzie, a poza tym będzie miała gdzie czekać. Griezmann uważała, że taksówka to lepsze rozwiązanie, bo może być problem z miejscem do parkowania, ale ten argument szybko upadł gdy dowiedziała się o przepustce na zamknięty parking.
- Musisz tylko wybrać jakim autem pojedziemy. Dlatego chodź. Już teraz Ci pokażę. Najwyżej porozmawiam z rodzicami żeby odstąpili swój samochód. - powiedziała wstając i pomagając brunetce.
- Wiesz, że mi to obojętne.
- Błagam. Nie zaczynaj. Decydujesz i tyle. Niech reszta zazdrości jak wysiądziesz pod areną.
- Żeby mnie zabiły?
- Nie zabiją. Jak będą próbować to pamiętaj. Pchaj się do przodu żeby ochrona Cię zauważyła. Wtedy będziesz bezpieczna.
- Bardzo śmieszne.
- Wiem. - stwierdziła chichocząc.
Poszły do garażu gdzie stało czarne Ferrari i Lamborghini oraz srebrnego Maybacha. Miała nadzieję, że postawi na któreś z czarnych, bo należały do niej i Allison więc uniknie rozmowy z rodzicami, a wtedy nie podarowaliby jej wykładu. Na całe szczęście wybrała Lamborghini, które było jej własnością.
- Gratuluję wyboru. Masz u mnie plus, bo to moje auto.
- A Ferrari Alli?
- Dokładnie. Możesz mówić, że wybrałaś jej, ale nie znalazłam kluczy. - powiedziała śmiejąc się.
- Zapamiętam i wykorzystam. - odparła chichocząc.
Wróciły na górę by wspólnie wybrać jakieś ciuchy na wieczór. Maud postawiła na boyfriendy i koszulkę z obecnej trasy koncertowej Biebera, a do tego trampki, a Meg wybrała szorty i pożyczyła koszulkę z podobizną Kanadyjczyka by zbytnio nie wyróżniać się z tłumu, ale zdecydowała się ją związać na wysokości pępka oraz swoje ulubione Nike za kostkę.
Obiecała, że pomaluje dziewczynę i wymyśli jakąś fajną fryzurę, a na razie siedziały na podłodze i rozmawiały na tematy bliskie ich sercu. Piłka nożna i muzyka zdominowały ich konwersację, chociaż po raz pierwszy sport musiał ustąpić piosenkarzom, których lubią. Griezmann długo naciskała by zdradziła jej swojego ulubionego wokalistę, ale na wszystkie sposoby starała się uniknąć odpowiedzi na to pytanie.
- No powiedź. Przecież nie umrzesz od tego.
- Nie mam pewności czy nie umrę od tego. Kto wtedy zawiezie Cię na koncert?
- Megan. No powiedź. Nikomu nie powiem.
- Nie. Ma. Mowy. Nie. Powiem.
- Megs. Powiedź.
- Nie mów do mnie Megs. Wiesz, że tego nie lubię.
- Dobra, Sky. Nie będę.
- Jak masz mówić Sky to już wolę Megs. Nie licz, że powiem Ci, bo będziesz tak do mnie mówić.
- Liczyłam, że się złamiesz.
- Nie masz co liczyć. Nie powiem.
Jeszcze trochę porozmawiały, a potem zaczęły się szykować, bo zdawały sobie sprawę, że trochę im na tym zejdzie. Postanowiła zrobić przyszłej szwagierce Alli dwa warkocze i jakiś delikatny makijaż, bo wiedziała, że w mocniejszym źle się czuje. Sama postawiła na rozpuszczone włosy i makijaż w miarę delikatny, bo mocnym akcentem były usta, które pomalowała czerwoną szminką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz