Megan
Od rana była w ogniu pytań siostry Griezmanna. Starała się niczego nie pominąć i zdać w miarę kompletną relację. Na szczęście do południa skończyło się przesłuchanie i mogła spróbować wcielić w życie swój plan. Zadzwoniła w kilka miejsc, a dwie godziny później ogłosiła sukces.
Weszła do salonu gdzie siedziała Maud i uśmiechnęła się gdy zajęła miejsce obok. Wyłączyła telewizor ku niezadowoleniu dziewczyny, by skupiła na niej swoją uwagę. Podała jej wydrukowany bilet lotniczy oraz kwit upoważniający ją do odbioru biletu na koncert Biebera w Lizbonie.
- Nie robię sobie żartów jeśli chcesz wiedzieć. Pomyślałam, że zasługujesz na spełnienie swoich marzeń więc będziesz mieć jeszcze jedną okazję.
- Nie mogę tego przyjąć. Musiałaś pewnie o wiele więcej wydać niż ja.
- Nie wygłupiaj się. Dzięki tobie nie siedzę w pustym mieszkaniu, a na dodatek chociaż przez chwilę nie wracałam myślami do Madrytu.
- Ale nie wiem czy znajdę teraz hotel w Lizbonie.
- O to też nie musisz się martwić. Możesz przenocować u Nas. Moi rodzice na pewno się ucieszą, a mi uratujesz życie.
- Niby czemu?
- Nie będę słuchać jaki to wielki błąd popełniłam spotykając się z Sergio. Więc błagam Cię, zgódź się. Zawiozę Cię na koncert. Nawet poczekam przed areną na koniec, ale nie każ mi samej jechać do paszczy lwa.
- Okay. Poza tym wiesz. Nie odmówię zobaczenia Justina na żywo. Szkoda tylko, że nie będę mogła chociaż przez chwilę z nim porozmawiać.
- Skąd ten pomysł? Bilet za bilet. Będziesz mogła go nawet pocałować jak Ci się uda.
- Żartujesz sobie prawda?
- A wyglądam jakbym żartowała? Mówię poważnie. Zobaczysz go i będziesz mogła z nim porozmawiać.
- Tym bardziej nie mogę przyjąć. Musiałaś wydać fortunę na ten bilet.
- Nie wygłupiaj się. Ciesz się, że zobaczysz swojego idola.
- Jakoś się odwdzięczę. Obiecuję.
- Wystarczy, że będziesz się dobrze bawić.
Wspólnie zjadły obiad opowiadając sobie śmieszne historie związane ze światem piłkarzy. Cieszyła się, że Allison będzie mieć taką szwagierkę, bo Maud jest bardzo pozytywną osobą, która potrafi rozweselić człowieka jednym słowem. W dodatku jej brat okazał się istnym aniołem dla jej siostry i byłby w stanie zrobić wszystko żeby była szczęśliwa.
Korzystając z pomocy siostry Griezmanna wybrała rzeczy na wyjazd do Lizbony, Madrytu i Los Angeles żeby nie wracać na jeden dzień do Londynu. Nawet siadając na walizkach miały problem żeby je zapiąć. Na szczęście będzie mogła liczyć na jej pomoc gdy będą wybiera się do stolicy Hiszpanii, a Hayley pewnie okaże wsparcie przed jej wylotem do Stanów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz