wtorek, 27 grudnia 2016

4. Don't scream

Megan

  Wracając do domu rozmyślała jak długo będzie musiała czekać na swoje rzeczy z Madrytu, bo od tego zależy kiedy wyleci do Lizbony. Może wpadnie na kilka dni do stolicy Hiszpanii, by spotkać się z siostrą, a stamtąd od razu będzie mogła udać się do Stanów, co powinno wyjść jej na zdrowie. Była zbyt pochłonięta myślami żeby patrzeć pod siebie, że drugi raz w ciągu dnia zderzyła się z kimś. Przeprosiła szybko i dopiero wtedy uniosła głowę by zobaczyć z kim się zderzyła. Nie za bardzo mogła uwierzyć, że bożyszcze nastolatek, Justin Bieber, bez żadnej ochrony spaceruje po Londynie.
 - Błagam. Tylko nie krzycz. - powiedział chłopak patrząc na nią.
 - Przykro mi, ale nie należę do wiernych fanek, które zabiją za spotkanie z Tobą.
 - Jesteś pewna?
 - Mam to narysować albo napisać? Nie jestem twoją fanką. Moje serce skradła piłka nożna, więc muszę Cię rozczarować. Kojarzę twoje piosenki, ale nie miękną mi kolana na twój widok.
  Wiedziała, że Kanadyjczyk musi zbierać szczękę z chodnika po jej słowach. Kilka razy otwierał i zamykał usta chcąc coś powiedzieć, ale rezygnował. Żałowała, że nie nagrała tego, bo nie raz poprawiłoby jej humor.
 - Skoro już ustaliliśmy, że nie umrę na zawał, bo wpadłam na Ciebie, chętnie wróciłabym do domu, więc jeśli chcesz coś powiedzieć to mów, a jak nie to powodzenia. Doprowadzaj swoje fanki do czego tam chcesz, a ja będę mogła skupić się na ciekawszych rzeczach. - powiedziała patrząc na niego. Odczekała chwilę licząc, że się odezwie, ale nie doczekała się. - Skoro nie doczekam się odpowiedzi, to baw się dobrze na koncercie. Powodzenia i co tam chcesz, a ja zostawiam Cię z fankami, które biegną w twoją stronę. - stwierdziła i mijając go lekko poklepała go w ramię.
  Wracała do domu śmiejąc się z zaistniałej sytuacji. Nie spodziewała się, że tak zgasi samego Justina Biebera. Allison jej pewnie nie uwierzy, więc nawet nie miała zamiaru się ty dzielić. Wchodząc po schodach, zauważyła siostrę Griezmanna, która wyglądała jak ostatnie nieszczęście. Zaprosiła ją do środka i zaproponowała coś ciepłego do picia.

☯☯☯

  Nie wierzyła, że dała się tak wrobić. Była na siebie wściekła, że zgodziła się pójść na ten przeklęty koncert żeby bilet się nie zmarnował, a najgorsze, że drugi raz tego dnia spotka Justina. Tego nie przewidziała i zaczynała mentalnie przygotowywać się, że teraz to ona może zbierać szczękę z ziemi.
  Wysiadając z taksówki zauważyła tłumy zebrane pod areną. Wszystkie dziewczyny miały koszulki z wizerunkiem Kanadyjczyka. Czuła się dziwnie mając na sobie białą koszulkę bez wizerunku piosenkarza i wiedziała, że jest przez to obserwowana. Najchętniej odpuściłaby sobie to wszystko, ale siostra Griezmanna chciała by Megan przeżyła to wszystko za nią. Westchnęła i skierowała się do odpowiedniego wejścia idąc jak na ścięcie. 
  Miała nadzieję, że jej nie rozpozna, ale szybko musiała zweryfikować swoje marzenia. Widziała ten cwany uśmieszek skierowany do niej gdy jako ostatnia podeszła do niego. Chciała jak najszybciej mieć to za sobą jednak zdawała sobie sprawę, że będzie się nad nią pastwić.
 - Kogo tutaj mamy. Podobno nie jesteś moją fanką.
 - Nie byłam, nie jestem i nie będę. To moja pokuta. Za bardzo grzeszę i dlatego.
 - Jak chcesz, możemy razem po grzeszyć. Chętnie załatwię Ci też kolejną pokutę. - szepnął jej do ucha pochylając się nad nią.
  Zamurowało ją. Była pewna, że patrz na niego z otwartą buzią, nie wierząc w to co usłyszała. To pewnie jakiś żart albo się przesłyszała. Na pewno się przesłyszała. To jedyne rozsądne rozwiązanie tej sprawy. 
 - Możesz zamknąć buzię i pozbierać szczękę z podłogi. Chociaż propozycja nadal aktualna. - powiedział i mrugnął do niej.
 - Przyznaję z trudem, że jest 1:1. Pewnie tak zostanie, bo wolę grzeszyć z piłkarzem. Sam rozumiesz. Wysportowani, a jak zdejmują koszulkę to miękną kolana. 
 - Jak chcesz mogę zdjąć koszulkę i przekonamy się czy zmiękną Ci kolana.
 - Nie trzeba. Zachowaj to dla swoich nastoletnich fanek. Na pewno tego potrzebują. Bardziej niż powietrza. Wrócę do domu to zadzwonię do Moraty. Z wielką chęcią pokaże się bez koszulki. Nie kłopocz się. Wytrzymam do powrotu do domu.
 - Nie wiem czy wytrzymasz, więc żebyś nie musiała umrzeć z braku spełnionych fantazji, pozwól, że stanę się twoją fantazją na najbliższą noc. - szepnął jej do ucha po czym zdjął koszulkę jak gdyby nigdy nic.
  Stała nie wiedząc co właśnie się stało. Miała przed sobą idola nastolatek, który był bez koszulki. Nie wiedziała czy powinna być zażenowana czy korzystać z okazji i napawać się tym widokiem. Ostatecznie jeśli chociaż rzuci okiem, nic się nie stanie, a może tylko skorzystać. 
 - Myślisz, że starsze fanki będą zadowolone?
 - Myślę, że jakoś ujdzie. Szału nie ma, ale większość i tak będzie zadowolona.
 - A osoby, które od czasu do czasu mnie słuchają w radiu, jak ty?
 - Zależy, kto co lubi. Będą osoby, którym miękną kolana i znajdą się takie, które przejdą obok tego obojętnie.
  Widząc, że Justin jest popędzany musieli skończyć te słowne utarczki i zrobić to zdjęcie. Kiedy objął ją, poczuła dreszcze i zaniepokoiło ją to. Takie uczucie towarzyszyły jej gdy jeszcze niedawno Sergio ja obejmował, a teraz reaguje tak na piosenkarza. Uśmiechnęła się lekko i gdy tylko oznajmiono im, że fotografia się udała, blondyn pożegnał się i pobiegł by przygotować się do występu.
  Gdy znalazła się w swoim sektorze, czuła na sobie spojrzenia wszystkich nastolatek. Zdecydowanie były zazdrosne o długość jej spotkania z Bieberem. Dobrze, że nie dowiedzą się o jego przebiegu, bo już byłaby martwa. Nawet więcej niż martwa.
  Sądziła, że będzie chciała tylko przetrwać to wszystko, ale bawiła się świetnie pomimo, że nie była wielką fanką jak większość obecnych osób. Przestała myśleć o wydarzeniach z Madrytu, a skupiła się na tym, by żyć tu i teraz. Obiecała sobie, by wracając do domu sprawdziła czy są jeszcze jakieś bilety na koncert w Lizbonie, by siostra Griezmanna mogła spełnić swoje marzenie, a przy okazji gdyby zawitała z nią do domu, uniknęłaby monologu rodziców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz