sobota, 24 grudnia 2016

2. Twist the knife

Megan

  Po powrocie do mieszkania, zaparzyła sobie herbatę i usiadła na kanapie przeglądając media społecznościowe. Cieszyła się widząc zdjęcia, na których jej przyjaciele byli szczęśliwi, bo wystarczyło, że ona była smutna za nich wszystkich. Najbardziej zależało jej na szczęściu młodszej siostry, by chociaż jedna z nich miała udane życie w Madrycie u boku idealnego faceta.
  W pewnym momencie natknęła się na zdjęcie, którego nie spodziewała się. Miłość jej życia, ten, który mówił, że tylko ona jest dla niego ważna, spodziewa się dziecka ze swoją byłą, a zarazem obecną partnerką. Nie spodziewała się, że tak szybko zapomni o tym co ich łączyło. Widocznie potrzebował tygodnia by z nią zerwać, kolejnego by wrócić do Pilar i dwóch, by ogłosić światu, że będzie ojcem.
  Teraz tylko czekała na wiadomość o ich zaręczynach, a nóż w jej sercu zostanie brutalnie przekręcony. Pewnie stanie się to w najbliższym czasie skoro tak im się śpieszy. W końcu muszą nadrobić dwa lata jej związku z Sergio i pół roku gdy był singlem, w bardzo krótkim czasie. Z drugiej strony lepiej, że odkryła jaki jest przed ślubem, bo przynajmniej obyło się bez problemów z zakończeniem ich związku.
  Nie chcąc się dłużej torturować, odłożyła telefon i wyszła na balkon. Nie przeszkadzał jej padający deszcz. Był wręcz zbawienny, na jej zszargane nerwy. Nie przypuszczała, że ta wiadomość tak na nią wpłynie, podejrzewała, że stało się tak przez to jak Sergio potraktował ją gdy w końcu wyszła ze szpitala i zamiast zrozumienia otrzymała głuchą ciszę i puste ściany ich sypialni, bo sam zdecydował się na zajęcie pokoju gościnnego. Potem wszystko potoczyło się szybko. Zakończył ich związek jakby byli razem miesiąc, a przecież planowali wspólną przyszłość.
  Osunęła się po ścianie i łzy zaczęły płynąć po jej policzkach. Dopiero teraz od wielu dni pozwoliła sobie na chwilę słabości. Wcześniej nie chciała martwić siostry, a tym bardziej dać mu satysfakcji ze zniszczenia jej od środka. Nie przejmowała się tym, że może zachorować, było jej obojętne czy będzie musiała udać się do lekarza, a jeszcze niedawno bała się, że katar może zaszkodzić dziecku. Wszystko było podporządkowane dobru dziecka. Dziecka, którego nie ma i już nie będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz